czwartek, 1 października 2015

Projekt DENKO #11

Powakacyjny projekt DENKO,tak naprawdę to obejmuje 3 miesiące:czerwiec, lipiec i sierpień. Liczyłam, że będzie  troszkę większy, ale jak widać był ubogi w zużycia. Nie udało mi się zrobić zdjęcia jeszcze kilku opakowaniom, ponieważ to co mi się skończyło jak byłam w Grecji czy ostatnio w Poznaniu wyrzuciłam przed zrobieniem zdjęcia. Jak również kilka opakowań zużytych produktów z domu rodziców zostanie pokazanych w następnym projekcie. Postaram się by był w połowie miesiąca - tym razem grudnia. Ot takie przedświąteczne porządki, chyba że do tego czasu zbyt dużo się uzbiera to zrobie w międzyczasie kolejny projekt DENKO. Już jest dużo próbek, miniaturek i jeszcze więcej produktów w użyciu, które nie zdążyłam zużyć teraz.

Ziaja SZAMPON DO WŁOSÓW, Marion ODŻYWKA DO WŁOSÓW, Lirene KREM DO RĄK, Ziaja 10%D-PANTHENOL KREM ŁAGODZĄCY
Na tym zdjęciu znalazły się co najmniej dwa ulubieńce i to oba z jednej firmy: krem łagodzący i szampon firmy Ziaja. Moje ideały <3 Bałam się tego szamponu, ale nie potrzebnie, bo okazał się super. Odżywka była fajna na początku, ale pod koniec gdy moje włosy były matowe, szorstkie i wymagały interwencji fryzjera z nożyczkami - już nie dawała sobie rady. Krem do rąk był dobre, w kierunku bardzo dobrego i jak wpadnę na niego gdy wykończę swój zapas to go zakupię ponownie.


Evree PEELING DO STÓP, Denivit PASTA DO ZĘBÓW, Bioliq KREM POD OCZY, Flos-Lek ŻEL POD OCZY
To jest zaskakująco dobry projekt DENKO. Kolejne zdjęcie i kolejny raz nie mam za bardzo do czego się doczepić, Pasta do zębów należy do ulubionych, peeling do stóp to mocny zdzierak, ale przyjemny. A krem i żel pod oczy są na tyle dobre, że będę miała problem by się zdecydować który pierwszy kupić.


Catrice PODKŁAD DO TWARZY, Mila BAZA POD MAKIJAŻ, L'Biotica ODŻYWKA DO RZĘS, Wibo EYE LINERY 
Eye linery Wibo to klasyka, która powoli jest zastępowana przez kredki. Muszę powrócić do stosowania odżywki do rzęs, jednak nie wiem czy zdecyduje się ponownie na zakup L'Biotici. Ogólnie sprawdziła się gdy wypadały mi rzęsy, ale teraz gdy używam tuszu do rzęs z L'oreal potrzebuje czegoś mocnego, bo mam słabe i delikatne te rzęsy. Baza pod makijaż sprawdziła się równie dobrze jak z Dermiki i kupuję ją na promocji w Rossmannie za śmieszne pieniądze. I podkład tu mi cieżko powiedzieć czy był dobry. Używałam go w różnych porach roku: na lato odcień dobry, ale gdy byłam mniej "opalona" to dodawałam jaśniejszego podkładu i był idealny. Trzymał się, nie spływał i fajnie się nakładał.


Ziaja MASECZKA DO TWARZY, Iwostin i L'oreal KREMY DO TWRZY - próbki
Nie wiem czemu, ale maski Ziai zawsze lądują w próbkach ;p Niemniej - najlepsze na świecie!


Avon Perceive i Little Dress Black PERFUMY, Himalaya krem kojąco - regenerujący
Początkowo te perfumy nie przypadły mi do gustu. Nie są brzydkie, ale dla mnie były za ciężkie. Już później polubiłam ja i jak widać do LDB wróciłam w postaci perfumetki. Natomiast krem z himalaya jest mega fajny na krostki po depilacji i niestety słabo wydajny.


Lakiery do paznokci
Oddane w inne ręce siostra, kuzynka, mama. Mi się rozmnożyły. 

Do następnego DENKO:)

środa, 9 września 2015

Wyzwania na 2015rok - postępy w ich realizowaniu

Wrzesień jest dla mnie zawsze magicznym miesiącem. Jak tylko zaczęłam prace przestał to być miesiąc kończący wakacje. Przecież ja zaczynałam urlop!! I tak dwa razy;) Oczywiście było mi to na rękę, ze względu na chorobe i leczenie dziadka, a w zeszłym roku o tej porze skakałam pod sufit z radości, bo dostałam się na filologie angielską na UAM - moją wymarzoną, wyśnioną i jedyną. I niestety, ale po kilku tygodniach prób łączenia pracy z nauką, zrezygnowałam. OK, to była moja decyzja, której żałuje,ale na to miała wpływ praca. A właściwie atmosfera w pracy, to co wtedy się działo...  Podobno zmieniłam się przez studia. I mimo, że ówczesna kierownik twierdziła, że pochwala że młodzi chcą się uczyć to na moją informacje o rezygnacji stwierdziła, że 'myśli, że to dobra decyzja'... Szkoda gadać. Żałuje decyzji, ale życie toczy się dalej i nikt nie wie co się wydarzy później. Za rok, za dwa czy nawet za miesiąc!

Postanowiłam przestać się zadręczać tamtą decyzją i wziąć się w garść. W tym roku wrzesień znowu przyniósł nam zmiany: zmieniłam miejsce pracy. Ta sama firma tylko miejsce inne. Mam dwie ulice dalej, ale przynajmniej ekipa fajna i rozsądna. Ostatnio jestem coraz lepiej zorganizowana i przypomniałam sobie, że swego czasu na stronie Edyty Zając pojawił się wpis pt. 52 wyzwania na rok 2015. Nie jestem pewna czy jest on jeszcze dostępny, ale ja wyłuskałam najbardziej realne i najważniejsze wyzwania dla mnie. Oto one:

1.  Założenie pudełko pamiątek (dla siebie, dziecka, dla pary) - mam takowe z dokumentami i pamiątkami, w którym trzymam najcenniejsze rzeczy
2.      Uśmiechaj się codziennie. - odkąd sytuacja w pracy się w miarę oczyściła i przeszłam do drugiej apteki jest lepiej z moim samopoczuciem i jest uśmiech ;) 
3.      Zachwyć kogoś bliskiego. Zaurocz go. - K. non stop się mną "zachwyca" -tylko nie wiem czy to zdrowy zachwyt i wyjdzie mi na dobre ta znajomość...
4.      Poświęcaj kilka godzin w tygodniu zdobywaniu dodatkowej wiedzy związanej z Twoją sferą zawodową. - patrz punkt 2, jest spokój = jest chęć do wszystkiego
5.   Oddaj się pasji i poczuj, jak to jest być w stanie flow. - to było w przypadku angielskiego, więc na razie tego nie czuje
6.      Zacznij mówić TAK przytrafiającym się spontanicznie okazjom. - staram się jak mogę, ale....
7.      Zabaj o swoje życie uczuciowe. - z tym jest wieczny problem...

8.      Blogujesz? Rób to lepiej. - Zrobie co się da by było lepiej
9.    Zastanów się nad (przynajmniej) jedną rzeczą, której chcesz się nauczyć i zrealizuj to w Nowym Roku (np. nauka nowego języka, jazda na łyżwach, rolkach, nartach, zajęcia z gliny, obsługa programu graficznego, warsztaty fotograficzne, nauka gry na perkusji - niekoniecznie "przydatne" życiowo, ale po prostu sprawiające frajdę w życiu). - zaczynam naukę języka hiszpańskiego
10.  Zrób spis filmów, które chcesz obejrzeć w 2015 roku i organizuj sobie seanse regularnie. -zamiast filmów oglądam seriale, nałogowo...
11.      Pozbądź się niepotrzebnych rzeczy - maksymalnej ilości. - mam faze minimalizmu i planowania, dużej ilości rzeczy się już pozbyłam, ale sporo przede mną
12.      Zrób sobie listę książek do przeczytania i zapełnić nimi czas wolny - mam taką listę i ją realizuję
13.    Zrób album Rok 2015 - wywołaj zdjęcia, które zazwyczaj zostają tylko na komputerze. - do albumu trafią głównie greckie zdjęcia, ale i z poprzednich lat i ważnych dla mnie wydarzeń
14.      Zacznij biegać i przygotuj się do półmaratonu. - półmaraton jest nierealny w tym roku, ale biegam
15.      Wyjedź za granicę tylko na weekend. - ha! wyjechałam aż na cały tydzień :) <3
16.  Dodaj do swojej garderoby coś nietypowego dla Ciebie. I noś to. - chyba kupiłam taką rzecz. Mam kuzynkę, która lubi krótkie bluzeczki, sweterki, tak żeby pępek było widać. Ja nie cierpię, bo mam niedoskonały brzuch ;( nie chcąc wydawać dużo pieniędzy na ubranie, którego mogę nie założyć, w second hand w Poznaniu kupiłam taki sweterek za 9zł.! I o zgrozo podobało mi się, gdy nosiłam go w Grecji wieczorami do krótkich spodenek
17.  Zrób porządek z książkami (zastanów się, którym warto poświęcić uwagę, które można oddać, zachować, sprzedać?) - lubie książki i cierpie jak ktoś je niszczy albo wyrzuca. Niestety moja kolekcja stale rośnie, więc zastanawiam się czy przeczytanych nie wystawić na allegro albo oddać do biblioteki.
18.  Zapisuj wszystkie pomysły jakie przychodzą Ci do głowy w swoim kreatywnym zeszycie. - mam mały notesik, ale nie jestem do tego pomysłu przekonana.
19.  Planuj. - dopiero raczkuje w planowaniu, ale radze sobie coraz lepiej
20. Bądź bardziej aktywny fizycznie, ale nie dręcz się ruchem, baw się! - nie sądziłam, że kiedykolwiek będę biegać dla przyjemności. A jednak!
21.  Nagradzaj się za zrealizowanie 80% zamierzonych celów w miesiącu masażem relaksacyjnym. - na masażu jeszcze nie byłam, ale nagradzam się zabiegami pielęgnacyjnymi - parafina dłoni, pielęgnacja stóp czy twarzy.
22.  Opracuj plan sprzątania domu, w ten sposób, żeby weekendy były od tego całkowicie wolne. - coraz częściej udaje mi się ogarnąć wszystko w tygodniu.
23.  Niech ten rok będzie też czasem oszczędzania. - wakacje dość mocno nadwyrężyły portfel, więc siłą rzeczy zaczęłam oszczędzać.

       Połowa z listy wyzwań i nie sądziłam, że małymi kroczkami każdy z nich jest realizowany! Dopiero teraz , gdy przeanalizowałam je wszystkie okazało się, że nie spoczęłam na laurach przez te ponad 8 miesięcy roku! Jestem szalenie zadowolona z siebie i mam nadzieje, że na koniec grudnia będzie jeszcze lepiej!

sobota, 15 sierpnia 2015

Grecki Raj Na Ziemi - Skopelos

Dzisiaj twardo postanowiłam, że nadrobię zaległości w blogosferze. Odświeżyłam swojego skype, a teraz zajęłam się blogiem. 7 kolejnych otwartych kart w przeglądarce  to blogi, które w moich linkach są na samym końcu. I tak mam nadzieje, że uda mi się zajrzeć do wszystkich, zaktualizować i móc widzieć Wasze posty na bieżąco, bo niestety, ale nie wszystkie posty mi się pojawiają... Ale nie o tym dzisiaj miało być. Porządek na blogu i jednocześnie na komputerze to odrębna kwestia. Dzisiaj wspomnieniowy post o spełnionym marzeniu: sielskim urlopie na jednej z greckich wysp - Skopelos.
Plaża Elios - Neo Klima.A przy skałach, pomiędzy nimi plaża Hovolo

Ogólnie wyjazd z biurem podróży Rainbow Tours uważam za udany. Chociaż początki bywały trudne ze względu na agentkę biura. Może nasz błąd, ale jesteśmy/ byłyśmy nowicjuszkami jeżeli chodzi o wyjazdy zagraniczne i zresztą czasowo byśmy się nie zgrały (byłam z kuzynką) żeby iść do biura podróży, więc wybrałyśmy sobie ofertę przez internet i zarezerwowałyśmy. Tylko owa agentka nie bardzo się przejmowała nami. Kontakt jedynie e-mail, bo pani stwierdziła, że skoro adres był podany to tylko tak będzie się kontaktowała, a telefon za którymś razem odebrała, po kilku dniach. W ogóle miała dziwną skrzynkę, bo podpisana i zeskanowana umowa nie chciała przejść... Jednak udało nam się przez to przebrnąć. I generalnie wszystko szło sprawnie: dzień przed wylotem, po pracy pojechałyśmy do Warszawy, nocowałyśmy u kuzyna i jego rodziny. Maciek odwiózł nas na lotnisko o 5 rano, bo wylot był chwile po 7. Lot bardzo przyjemny, miły. Wylądowałyśmy na wyspie Skiathos i z lotniska zostaliśmy przetransportowani autokarami do portu. Na promie zostawiliśmy walizki i była niecała godzina 'wolna',więc poszłyśmy na latte i ice tea, gdzie dostałam polskiego liptona! Przysięgam, puszka z napisami polskimi.
Port w Skiathos - Pan na zdjęciu znalazł się przypadkowo.
Po dotarciu do portu na wyspę docelową Skopelos umieszczono nas w odpowiednich autokarach i po ok. 40 minutach byliśmy w Neo Klimie. Rewelacja. Zapoznałyśmy się z naszym pokojem, w ogóle hotelem, morzem, okolicą. A w niedziele rano było zebranie z rezydentką, więc powiedziała nam co nieco. Wybrałyśmy sobie alternatywną wycieczkę na sąsiednią wyspę - Alonissos. Było kilka ofert, ale stwierdziłyśmy, że resztę jesteśmy w stanie sobie same zorganizować. I rzeczywiście praktycznie 3/4 z tych wycieczek alternatywnych i proponowanych atrakcji sobie zorganizowałyśmy oszczędzając masę pieniędzy!! Bo każda wycieczka kosztowała ok. 30 - 35 Euro, a my miałyśmy bilet do Glossy za 3.2 euro w obie strony! 
I tak w poniedziałek wybrałyśmy się do Glossy miasteczka położonego 7km od Neo Klimy. Pochodziłyśmy uliczkami, między domami, widoki były nieziemskie, pijąc i jedząc lunch w tawernie miałyśmy widok na morze. Nie byłyśmy w Kościółku znanym z filmu Mamma mia, ale na pieszo byłoby nam ciężko dojść.... Ale za to poczułyśmy klimat grecki, nie będąc ograniczone czasem narzuconym z góry. 
Wtorek spędziłyśmy na plaży, przy basenie, spacerując po okolicy. I dostałyśmy informacje, że 
rejs jest przełożony na piątek, bo morze jest bardzo niespokojne. Rzeczywiście, będąc w wodzie przypływy były mocniejsze, częstsze. W środę było jeszcze gorzej, bo poranek jak nigdy przywitał nas mglą w górach. (Z naszego pokoju balkon wychodził na zalesione góry - magia).
Za to w środę pojechałyśmy do stolicy wyspy - miasta Skopelos. Również pochodziłyśmy po uliczkach, które chyba były bardziej czyste i zadbane niż w Glossie. Jakiś Pan zaprosił nas do Kościoła i opowiadał o nim. Spotkałyśmy Polkę, żyjącą i pracującą od 13 lat na wyspie. Podpowiedziała gdzie iść, co zobaczyć. Zeszłyśmy do niej do tawerny na lunch.Zaprowadziła nas do kuchni i pokazała dania dnia. Najbardziej zaskakująca była podróż. Świetnie zorganizowana komunikacja, drogi wąskie i pełne stromych zakrętów, maksymalna prędkość 40 km/h i rozmowy między kierowcą a przewodnikiem - bileterem. Mili, młodzi ludzie, ale momentami bardzo zagadani:)
Czwartek upłynął nam na leniwym opalaniu, robieniu zdjęć, spacerach. Również nawiązałyśmy kontakt z obsługą, okazało się, że kelner pracował w krajach niemieckojęzycznych, a barman bardzo dużo słyszał o Krakowie i chciał wiedzieć jak wygląda Polska, co warto zobaczyć. Piłyśmy również z nimi czerwone wino ze Skopelos.
Piątek - rejs. Skopelos była najpiękniejszą wyspą, którą zobaczyłyśmy w ciągu tygodnia. Siostrzana wyspa z Archipelagu Sporad - Alonissos była drugą. Przypłynęliśmy do stolicy wyspy - Patitiri, a później autobusem do dawnej stolicy, o nazwie Chora, zniszczonej przez trzęsienie ziemi i odbudowanej przez bogatych Ateńczyków, Niemców, Anglików i innych. Piękna. Później popłynęliśmy do zatoki Leftos Gialos, gdzie plaża była jak z bajki!! Czyste, błękitne morze, kamienisty brzeg i leżaki pod palmami należące do tawern przy plaży. Widok obłędny. Kolejnym przystankiem była Steni Vala i lunch w lokalnej tawernie, gdzie czekałyśmy ok.40 minut za daniami, mimo, że pozostali zdążyli już zjeść zamówione dania... Zarówno rejs na wyspę jak i powrót obejmował wizytę w Narodowym Parku Morskim ,ale nie było delfinów ani tym bardziej foczek mniszek śródziemnomorskich ;( Po powrocie do hotelu czekało nas pakowanie i żegnanie się z miasteczkiem, obsługą, która była fantastyczna, a z kelnerem poszłam do pobliskiej tawerny na białe winko;)
Sobota, to poranna pobudka ok 3:30 czasu polskiego. Pojechaliśmy autokarem do Skopelos, gdzie czekał na nas prom, po półtorej godzinie autokarem zostaliśmy zawiezieni na lotnisko, gdzie najpierw odprawiali się ludzie lecący do Katowic, a po godzinie my, czyli do Warszawy. Akurat nasz lot był z międzylądowaniem na wyspie Limnos, i ta akurat była najmniej atrakcyjna, przynajmniej z perspektywy lotniska, Może w kurortach i miasteczkach było pięknie, ale piach i pola nie zachwyciły. Oczywiście cała wyprawa szła sprawnie póki nie wsiadłyśmy do pociągu PKP Intercity! Półgodziny opóźnienia, przymusowy postój w Kłodawie, nie siedziałyśmy razem, bo miałyśmy miejscówki w innych wagonach i zarobiłam siniaka ściągając walizkę... Na PKP zawsze można liczyć, zawsze! Nie zawiodą.
Ale nie żałuje. Wakacje były udane, zmiana klimatu, ten grecki czas wpłynął na mnie rewelacyjnie. Wyciszyłam się, uspokoiłam, nabrałam dystansu. Stwierdziłam, że koniec z angielskim, ale to temat na osobną notkę.Zwiedziłam. W ogóle hotel był bardzo dobry. Było czysto, schludnie, z dobrym jedzeniem i miłą obsługą: kelnerami, barmanem, paniami które sprzątały, szefem czy lokalnym kontrahentem - rewelacja, czasami w Polsce na takich ludzi nie trafisz. Jedzenie, jak już wspomniałam było dobre, a nawet ja na bezglutenowej diecie coś znalazłam dla siebie. Z atrakcji wtorkowy wieczór był w rytmie greckiej muzyki, a w środę zorganizowano movie night z filmem Mamma mia!. Wróciłabym tam bardzo chętnie. I nie wykluczam kolejnych urlopów z tym biurem podróży.
Zachód słońca na plaży Elios

widok na Morze Egejskie z plaży Hovolo

Ja na tle słońca na Hovolo Beach

Widok z tawerny - Glossa

Skopelos - wędrując uliczkami

Patitiri - widok ze statku na stolice Alonissos

Widok na stolice naszej wyspy - Skopelos

Chora

Wschód słońca w drodze powrotnej

Ja w tawernie na tle plaży i palm w zatoce Leftos Gialos