Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 listopada 2018

Aktualizacja kosmetyczna

Hej, hej
Szybka aktualizacja kosmetyków które posiadam. Tak jak bioliq i bebeauty to moje hity i pojawiały się regularnie to pozostałe nie zachwyciły ale i krzywdy nie zrobiły.
Myśle że w tym roku jeszcze wróce z dłuższą notką, bardziej ogólną:)
 
 



piątek, 24 lutego 2017

Produkty do włosów - moje hity

Czas na szybki wpis o hitach włosowych. To są moi ulubieńcy, chociaż ostatnio odkryłam jeszcze szampon z Joanny. Kiedyś miałam wersje wiśniową do włosów farbowanych, a teraz mam z kokosem o ile się nie mylę, regenerujący. Zakochałam się w nim <3 W ogóle ciężko dobrać do moich włosów produkt, który okaże się być dobrym. A jednak są takie. Z szamponami nie jest prosta sprawa, ale oprócz wspomnianej Joanny, produktów które się pojawią poniżej jest jeszcze Ziaja, która tez mi odpowiada. Maski głównie mleczne.

 
Pharmaceris H Micelarny szampon  kojąco nawilżający
Miałam mini opakowanie, które wzięłam do Grecji. Różne opinie miały moje koleżanki o nim, ale u mnie się sprawdził świetnie. A zapach? Dla mnie obłędny. Lekko plątał włosy, ale tak zawsze jest jak nie użyje maski albo odżywki.

 

Pantene Pro –V szampon Intensywna regeneracja
Nie jedną butelkę już zużyłam. Po tej pojawił się łupież lekki co jest dziwne, ale to może taki czas. Chwilowo nic nie mogę z tym zrobić, więc poczekam aż urodzę, wykarmię dziecię i dopiero użyje nizoralu. Nawet tak profilaktycznie jak coś tam jeszcze będzie tego łupieży przy skórze głowy.  Nie przetłuszczał, ale też nie wysuszał moich włosów.

 

Garnier Goodbye demage odżywka wzmacniająca
Mam już kolejne opakowanie. Na razie czeka na swoją kolej, bo mam serum do włosów póki serum nie zużyje to tego nie ruszę. Ale jest na tyle odpowiedni dla moich włosów, że co jakiś czas kupuje. Pięknie pachnie, nie obciąża moich włosów i świetnie się sprawdza. Nie mam rozdwojonych, nie wiem czy to zasługa akurat tego produktu, ale jest dobrze z moimi włosami :D

 

Maski do włosów
Tu już jest spora różnorodność produktów. Muszą spełniać jeden warunek: zawierać proteiny mleczne. Obowiązkowo! I nie nakładam ich u nasady. Skupiam się głównie na końcówkach, ale nakładam tak na ¾ długości włosa. Właśnie kończy mi się taka maska i musze pomyśleć o nowej, żebym później nie biegała i szukała maski do włosów na gwałt :P

 

To są moje hity do włosów. Tak jak na początku wspominałam jest obecnie szampon z Joanny, są szampony z Ziai. Używam też szamponów dziecięcych od czasu do czasu. Mnóstwo firm masek do włosów. Najlepiej widać, które maski lubię w projektach DENKO. I tam się udam na poszukiwania kolejnej maski do włosów :D Zrobie też sobie małe podsumowanie, które były najlepsze i do nich powrócę już wkrótce.

niedziela, 8 listopada 2015

Kosmetyczne podsumowanie - Detoks kosmetyczny

Dzisiaj takie 2 in 1. Podsumowanie kolejnych miesięcy detoksu kosmetycznego i o tym co mam w łazience u rodziców w domu. Niestety mimo, że jest tam całkiem sporo ja i tak biorę kolejną kosmetyczkę. Masakra.

                Zacznijmy od tych kosmetyków u rodziców. Jest tam mnóstwo próbek, miniaturek i pełnowymiarowych opakowań. Niektóre z nich tj. Ziaja intima, szampon Cien trafiły przez przypadek: zapomniałam ich zabrać z powrotem. A inne są tam celowo. Miniprodukty czy niektóre próbki sprawiają, że nie musze brać kremu do twarzy czy żelu do mycia twarzy. Niestety brakuje mi tu kolorówki, mam tylko próbki i testery podkładów, ale to zabieram zawsze ze sobą jak przyjeżdżam. Doszłam do wniosku, że nie ma sensu bym tu też miała tusz do rzęs i całą resztę, bo mam i tak tego całkiem sporo a poza tym tak rzadko tu jestem, że szkoda by się zmarnowały. Tego jest sporo, ale wystarczająco na weekendowe pielęgnacje. Czas najwyższy to zużyć.. Staram się też uzupełniać na bieżąco jak coś się kończy. Zwłaszcza pełno wymiarowe. Teraz przywiozłam żel pod prysznic z AvonuJ Oto aktualna kolekcja kosmetyczna:










                Druga ważna sprawa to Detoks kosmetyczny. Dla mnie równie istotny a może i istotniejszy jak projekt DENKO, bo projekt motywuje mnie by zużyć kosmetyk, który jest na dnie,  na dwa użycia, by nie leżał przez następne 2 miesiące, a Detoks po to by walczy z moim chomikarstwem. U dziadków, gdzie mieszkam niedawno był remont łazienki. I dlatego dążę by zrealizować cel jaki sobie postawiłam: zużycie tych wszystkich kosmetyków, które mam i nie kupowanie nowych oraz by było ich tyle że zmieszczą się w szafce w łazience. Cel prawie osiągnięty. Prawie robi ogromną różnicę. Moje kosmetyki rotują, tzn zużywam w miarę na bieżąco, ale też kupuję. Czasami przesadzam z tym kupowaniem. Znowu zaczęłam chomikować. To silniejsze ode mnie! Staram się jak mogę i tak niewiele z tego wychodzi..


Na aktualnie trwających promocjach -49% w rossmannie do tego tutaj zestawu dorzuciłam jeszcze 3 pomadki i 1 lakier.... Na swoją obronę mam tylko tyle, że projekt DENKO, który pojawi się już za miesiąc będzie naprawdę sporych rozmiarów!

wtorek, 2 września 2014

Kosmetyczne podsumowanie lata - detoksu ciąg dalszy..

                Drugi dzień urlopu a ja nie idąc do pracy czuję się dziwnie. Jakbym popełniła ciężką zbrodnie przeciwko ludzkości. Wiem, że ten urlop mi się należy i od października może być mało czasu na odpoczynek, ale chyba popadam w pracoholizm… W piątek byłam na drugiej zmianie, więc jakby nie było od soboty mam wolne. Taa, w sobotę i wczoraj byłam na chwilkę w pracy, a dzisiaj ledwo się powstrzymuję, żeby tam nie iść. Mało tego już był telefon, gdzie co leży. Ja zwariuje z nicnierobienia. Jak nic.

                A żeby tak się nie stało to chcę wypocząć maksymalnie, ale że ja nie potrafię tak długo, więc zajmuję ręce czym się da. W sobotę posprzątałam cały swój pokój, w niedziele uzupełniłam zeszyt recepturowy (praca na urlopie ;P), wczoraj głównie biegałam po lekarzach by mi poprawili recepty i byłam na Mszy jednocześnie za Ojczyznę i za mojego wuja. A dziś od rana sprzątam. Chciałam jeszcze zająć się moim komputerem i blogiem, bo w końcu mam czas i nie ma wykrętów pracą czy angielskim. Mój blog trzeba „odkurzyć” a na komputerze zrobić porządki, bo się chaos wkradł. Nie mniej jednak zrobiłam też porządki w kosmetykach.


                W związku z nadejściem wiosny postanowiłam iść na kosmetyczny odwyk. Miałam sporo kosmetyków i wcale nie chciałam, aby tak było dalej a już tym bardziej nie chciałam by moja kolekcja rosła w siłę. Kosmetyki były wszędzie: w pudełku ozdobnym przeznaczonym na kosmetyki, które mają długą datę i mogą być zużyte dużo później, na półce ławy, w szufladzie komody i oczywiście wszędzie w Łazience, z której właściwie wychodziły. Później, po zrobieniu konkretnego porządku wiele zniknęło, dużo starałam się wykańczać. Co mi nie odpowiadało pod jakimś względem oddawałam komuś. I tak doszłam do stanu, który mam teraz. Niby jak patrzę na pierwsze zdjęcie z marca, wydaje mi się ,że mam tego wszystkiego mniej. W liczbach niestety nie jest mniej. Cieszę się, że ubyło mi balsamów do ciała, preparatów do mycia twarzy i demakijażu, do rąk, nawet tak „nierotujące” ostatnimi czasy jak kremy do rąk stopniały. Przyrosło za to kolorówki. I to jest chyba ten słaby punkt, który zaważył o wyniku. Jest sporo produktów, które wystarczą mi na kilka użyć, ale do zdjęcia musiały się ładnie ustawić. Detoks trwa nadal. I będzie trwał przynajmniej do pierwszego dnia wiosny w przyszłym roku. Powód jest banalny: motywuje mnie bym przemyślała dwa razy nim coś kupie. Zyskuje miejsce, pieniądze i święty spokój. Nic mi nie leży, nie terminuje się a ja nie mam wyrzutów sumienia, że kupiłam / dostałam i połowa ląduje w koszu, bo jest po terminie ważności. Podobnie jest z projektem DENKO, ale o tym już wspomniałam. To jest też taka mała terapia, kupowałam, bo ktoś miała, bo tanie czy promocja. Teraz wiem, co mam, co zużyłam i jak mi się zmieniają kosmetyki. Podoba mi się ten projekt, jutro najdalej pojutrze wrzucę kolejny projekt DENKO i słowem nie będę wspominać o kosmetykach, w końcu to nie jest blog kosmetyczny. I czas ustalić zasady: o kosmetykach będę pisała co dwa miesiące w ramach tego projektu i okresowo o postępach detoksu.

Teraz w kolejnych DENKACH może pojawić się więcej produktów do rąk, paznokci i włosów., bo rzecz jasna dalej walczę z rozdwajającymi się paznokciami, ręce mi pękają w chłodniejsze dni i po dłuższym kontakcie z wodą. A na domiar złego, moje włosy bardziej przypominają siano niż włosy, więc skupie się teraz na poprawie ich kondycji…

niedziela, 29 czerwca 2014

Podsumowanie mojego kosmetycznego odwyku

Czerwiec jest bardzo kosmetyczny! Spore DENKO i pierwsze podsumowanie mojego kosmetycznego odwyku. Przyznaje, liczyłam na więcej, ale biorąc pod uwagę moją chomiczą naturę i tak jest dobrze. W ogólnym rachunku wyszło: - 15 opakowań, - 3 opakowania w pielęgnacji stóp i +2 lakiery do paznokci. Tak, do lakierów mam słabość. Chciałam się pozbyć ok 25% kosmetyków. Wyszło niecałe 15%. W ogóle nie ubyło mi kremów do twarzy, pod oczy i do mycia twarzy. W resztach grup były rotacje. Ciesze się, że moje kosmetyczne zapasy stopniały na tyle, iż mieszczą się głównie w łazience. Przed rozpoczęciem odwyku były w łazience, w pokoju: na półce z lakierami do paznokci i pudełku ozdobnym, w którym trzymałam zapasy z długą datą ważności TUTAJ możecie zobaczyć, o którym mowa. Jak również w szufladzie komody przeznaczonej na ważne dokumenty, kable, aparat, czasopisma farmaceutyczne i właśnie kosmetyki. Teraz są dalej na półce z lakierami i w tym pudełku, ale tylko te do pielęgnacji stóp, woda termalna i perfumy oraz łazienka. W szufladzie nie ma, bo przeorganizowałam komodę i są tam swetry i sukienki. Dla porównania TUTAJ możecie zobaczyć początek mojego odwyku. Przez wakacje chce nadal więcej wykańczać kosmetyki niż kupować. Mam nadzieje, że osiągnę ten wymarzony próg -25% wszystkich kosmetyków. Na przełomie sierpnia i września przyjdę z kolejnym podsumowaniem tego mojego odwyku. :)

piątek, 21 marca 2014

Najwyższy czas iść na odwyk kosmetyczny!!!


Pisałam ostatnio o tym, że kupuję/dostaję nowe kosmetyki. Ku mojej rozpaczy tak jest. Dostałam trzy produkty Decubal: krem do twarzy (oddałam kuzynce), krem do rąk (zostawiłam w pracy) i krem pod oczy. Zdjęć tym produktom już nie robiłam, ponieważ pojawią się one w projekcie DENKO #7 części 1. Pierwsze dwa produkty znam i uwielbiam. Jednak więcej nie zdradzę. Opisy będą pod koniec maja.

Nie byłabym sobą gdybym nie kupiła sobie jakiś kosmetyków. No co to to nie!! 
Zacznijmy od 8 marca. Każdy wie,co to za dzień i ja postanowiłam sobie zrobić prezent. Kupiłam sobie kwiatki (normalnie nie lubię i nie mam czasu na zabawe z nimi), kupiłam też kosmetyki. Na poczte mailową przychodzą mi nowinki z apteki Dbam o Zdrowie i na początku marca dostałam wiadomość o promocji -15% na kosmetyki na Dzień Kobiet. Naprawdę wybierałam starannie tak,żeby nie kupić i włożyć do szafki. O słodka ma naiwności!! Jak widać na zdjęciu kupiłam: Dermika Hydratic serum do kojenia i uspokojenia skóry (uznałam, że nie mam serum i dla mojej bardzo suchej, odwodnionej skóry przyda się), krem do rąk Palmer's, peeling do ciała Palmer's (kremów nigdy dość, peeling w szafce czeka aż się pharmaceris skończy).

Później było już tylko gorzej. W ostatnim numerze Joy były zniżki na weekend 15-16 marzec. Skorzystałam z jednej. -10% na pudełko ShinyBox. Dużo o tym czytam na Waszych blogach.  Nie zrobie teraz opisu tak jak jest u Was, bo wyjdę komicznie (jak zawsze...). Wyborem pudełka kierowałam się Waszymi opiniami. Ostatecznie zdecydowałam się na styczniowe wydanie. I muszę przyznać przypadło mi do gustu. Kredka, olejek do paznokci, krem pod oczy czekają w pudełku na swoją kolej, która pewnie nie tak prędko nadejdzie. No cóż, swoje muszą odleżeć u mnie. Natomiast peeling do stóp (można już kupić w moim mieście, kupiłam z tej samej firmy serum do stóp) i baza pod makijaż pójdą w ruch (baza ma datę do lipca, więc trzeba się za nią zabrać).

I takim oto sposobem powiększyła się moja kosmetyczna rodzina. Niestety, dzisiaj jak sprzątałam ukazał się moim oczom obraz nędzy i rozpaczy. Do tych wszystkich dołączy niedługo ziaja dwufazowy płyn do demakijażu i perfumy. Swego rodzaju motywacją jest projekt DENKO. Bo skoro jest końcówka to trzeba skończyć, jak widzę krótką datę to również. A przecież nie otworzę kolejnego opakowania skoro to pierwsze jeszcze nie jest skończone! I tak o to działa motywacja. Mam nadzieje, że będzie silna i wystarczająca. I że na koniec maja wstawie o połowe (ok nawet zadowole się jak będzie 75%) mniej tego, co widzimy na zdjęciu.

środa, 19 marca 2014

projekt DENKO #6

 Bardzo spóźnione projekt DENKO #6. Wiedziałam,że nie wyrobie się 1 marca, bo szłam na zabawe choinkową z koleżankami z pracy, ale nie sądziłam, że nie znajdę czasu aż do dziś! Czas to nadrobić, więc nie przedłużając do przechodzimy do rzeczy.

Pierwsze dwa produkty są przeznaczone do kąpieli. Jeden, płyn do kąpieli firmy AVON, jest dobrze znany na moim blogu. Kupowałam go już nie raz i to na pewno nie jest ostatnia moja butelka. Drugi produkt to olejek do kąpieli z drzewa herbacianego z witaminami A i E firmy GAL. To jest nowość, ale skradła moje serce. Już 2 kuleczki wrzucone do wanny dawały piękny kolor, zapach i natłuszczały moją skórę. Mam drugą wersję z olejkiem z wiesiołka i witaminami, ale to kiedy pewnie następnym razem. 



Kolejne produkty dotyczą pielęgnacji włosów. Szampon regenerujący do włosów suchych Pharmaceris, który właściwie sprawdził się na moich włosach. Nie obciążał ich, nie przetłuszczał. Był dobry, pewnie za jakiś czas powrócę do niego. Drugi produkt z tej pary to serum wzmacniające z witaminami A + E L'biotica - must have w pielęgnacji moich włosów. Uwielbiam!

Co do tych produktów mam mieszane uczucia. Kremy do depilacji: Debiut Veet, Vanity Aloe Bielenda. Nigdy nie przepadałam z kremami ze względu na ich zapach. Na całe szczęście nie podrażniały mnie. Jednak to jest metoda stosowana przeze mnie rzadko, wole maszynki.
A i czas po jakim włoski zaczęły odrastać był krótszy niż producent zakłada.


Znikająca pasta. Tak ją nazwałam w poprzednim projekcie DENKO. To tylko pierwsze wrażenie po użyciu tej pasty. Później było już tylko lepiej. Pasta do zębów Sensi-Relief z firmy Himalaya już później nie znikała jak tylko zaczynałam nią myć zęby, nie miałam też zębów podrażnionych akurat, ale jak na moje wrażliwe dziąsła działała dobrze. W szafce mam kolejną tubkę complete care i już niedługo zacznę jej używać. Jednak do tej też będę wracała.






Teraz próbki. Próbek nie będę opisywała, ale co mi się podobało a co nie. Co zwróciło moją uwagę? Otóż: Tribiotic - maść z antybiotykiem dla mnie idealna na drobne pęknięcia naskórka na dłoniach. Oilatum baby płyn do kąpieli - wcześniej już miałam pełnowymiarowe pudełko, ale uważam, że emolium jest lepsze. Podkład La roche - posay toleriane teint - polubiłam ten podkład. Zmatowił moją skórę, nadał ładny kolor, boje się, że będzie jak w przypadku Pharmaceris. Próbka dobra, a pełnowymiarowe opakowanie przeciętne. Ziaja maska anty-stres - uwielbiam te maski. Kolejny produkt marki La roche - posay Hydraphase intense legere, który przypadł mi do gustu, moja skóra go lubiła. Mam tyle kremów do twarzy, że ten jest na samym końcu mojej listy kremów do twarzy.











Styczeń i luty nie obfitowały w zużycia niestety. Zużyłam tylko kilka produktów. Niemniej cieszę się, że chociaż tyle. W następnym, aż trzymiesięcznym projekcie DENKO będzie więcej i podziele go na dwie części. W pierwszej będzie mini recenzja kosmetyków firmy Decubal oraz L'biotica. A w drugiej opis zużyć tak jak zawsze. Już 1 marca pokończyły się dwa produkty, ale to zaliczyłam do następnego projektu.
Chomik kupuje/dostaje nowe kosmetyki - idę na odwyk.!

piątek, 31 stycznia 2014

Kosmetyczne zapasy

Dziś trochę kosmetycznie. Jakiś czas temu kupiłam w Rossmannie takie oto pudełko z miniaturowymi produktami. O ile dobrze pamiętam były to: krem do rąk, sól do kąpieli,peeling do ciała, balsam i pod prysznic. Zapach zupełnie nie przypadł mi do gustu, więc oddałam je mamie i siostrze. One chyba to zużyły. Nie jestem pewna czy ten krem do rąk również, bo ma bardzo mdląco-waniliowy zapach. Ok, nieistotne. Kosmetyków sie bez żalu pozbyłam, ale zostawiłam sobie to pudełeczko <3 Tak mi się spodobało i od razu wiedziałam, co tam będzie.
Tutaj niewiele widać, ale jest pomadka z himalaya, i maska tej samej firmy, dwa produkty do twarzy, płyn micelarny Vichy,pod spodem jakieś tusze do rzęs, mój ulubiony balsam do ciała pharmaceris.
Tutaj mamy lepszy obraz trzech kosmetyków, z czego na pewno jeden (balsam do ciała) należy do moich ulubieńców. A co do innych to jeszcze wyrobie sobie na ich temat zdanie;) 
Są to oczywiście produkty zapasowe (to nie jest jeszcze wszystko). Mogę się już pochwali, że zaczynam mieć równowagę w kosmetykach. Chyba dzięki projektowi DENKO, ale również pilnuje wydatków. A na kosmetyki naprawdę kosmiczne sumki szły... 
Projektu DENKO w tym miesiącu nie będzie, bo zdecydowałam się robić go co 2 miesiące, więc tego będę się trzymała, ale widzę efekty mojej walki z chomikarstwem. I to mnie bardzo cieszy!:))

wtorek, 31 grudnia 2013

projekt DENKO #5 cz. II

  Ostatni dzień roku, więc pora na ostatnią notkę na blogu. Drugą część zużyć tym razem listopadowo - grudniowych, czyli mojego projektu DENKO #5. To do dzieła:P              
·         Bebeauty, płyn micelarny – ideał! Zdetronizował Ziaje dwufazową!!
·         Ziaja, bioolejek arganowy, krem na dzień i na noc- na początku fajny, później jakoś przestał mi odpowiadać. Nawet miałam wrażenie, że wywołuje lekkie podrażnienie
·         Oeparol, krem kondycjonująco – nawilżający – wpadł przez przypadek drugi raz do denka

·         Johnson’s baby, oliwka – dobra, ale Nivea baby ma inny zapach i chyba dlatego wole nivea baby

·         Colgate maxwhite shine – ostatnio moja ulubiona firma
·         Himalaya, complate care – ta jest ok, teraz mam do zębów wrażliwych i chyba się mniej polubimy. A to dlatego, że pierwszy raz jak myłam nią zęby to dwa razy nakładałam pastę! Parę ruchów szczoteczką i jakbym pasty w ogóle nie nałożyła!! Znikająca pasta. Byłam pewna, że nałożyłam na szczoteczkę (rzeczywiście tak było), a zaraz nałożyłam drugi raz.
·         Dentofresh, płyn do płukania jamy ustnej – całkiem w porządku

·         Ziaja Med, kuracja lipidowa – bardzo fajny! Jest delikatna, ale dokładna.
·         Ziaja, kremowe mydło arganowe – użyłam jako płyn do kąpieli i sprawdził się doskonale!
·         Original Source mango & macadamia – nie podbiło mojego serca.

·         Avon, watermelon płyn do kąpieli – klasyka gatunku
·         Bebeauty, peelingujący żel do mycia twarzy – zużyłam jako peeling szyi, ramion i dekoltu
·         Isana, zmywacz do paznokci- kolejna klasyka gatunku

·         Vipera, błyszczyk- fajny, niestety nie jestem wielką fanką błyszczyków. Używam tylko jak idę na imprezę. Ten leżał od mojej studniówki!
·         Oeparol, pomadka ochronna – na zimę idealna, jednak na lato nie, bo zaczyna się topić
·         Bepanthen eye – próbka, ale na tyle okazał się dobry, że kupiłam pół opakowania
·         Wibo, eyeliner – kolejny klasyk. Mam już jego następcę czarną i brązową

·         Sleek Line szampon – lubie litrowe szampony i to był kolejny dobry wybór
·         Johnson’s  baby, szampon – u mnie się nie sprawdził, bo obciążał moje włosy

·         Nivea repair, lakier do włosów – nie przepadam za lakierami, ale kupiłam gdy obcięłam włosy. Myślałam, że będzie z nimi kłopot, a  okazało się, że bez lakieru układają się ładnie i spokojnie do następnego mycia są proste.
·         Pro salon, odżywka – świetna. Na razie dam odpocząć moim włosom od niej. Mam serum z biovaxu i również z biovaxu odżywkę do włosów, ale na pewno do niej wróce

·         Vichy, dezodorant – tu już nie ma przypadku, że jest w obu częściach denka :P Akurat tak się złożyło, że jeden skończył mi się na początku września a drugi pod koniec grudnia.
·         Ziaja, różowa maska do twarzy i perfecta Spa domowy pedicure – nie są to próbki tylko pełno wymiarowe opakowania  i obie są dobre. Ziaja nawet mega dobra. 
      Pozostałe produkty to próbki. Godne uwagi okazały się emolium emulsja do kąpieli, biovax eliksir, mixa krem cc, aa sensitive nature Spa. Reszta nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia, może ze względu na małą pojemność. A i może la Roche - posay effaclar mat był jeszcze ok.











poniedziałek, 30 grudnia 2013

projekt DENKO #5 cz. I

Zapraszam Was na pierwszą część projektu DENKO #5 . Może nie jest bardzo imponujące, ale wierzcie część druga nadrobi. Nie ma na co czekać, do dzieła.
             Zaczniemy od płynów do kąpieli i do mycia ciała.
1.       Avon, płyn do kąpieli Pink Magnolia – lubie te płyny i już któryś raz przewija się w zużyciach. Będą następne
2.       Oilatum Soft, emulsja do kąpieli – bardzo fajna, ale mało wydajna. Mi starczyła na chyba 4 czy 5 kąpieli. Teraz mam oilatum baby
3.       Isana, kremowy żel pod prysznic – klasyka tak jak w przypadku Avonu


4.       Ziaja rebuild, peeling myjący gruboziarnisty – mocny zdzierak jak dla mnie, ale nie zauważyłam wyszczuplania przez ujędrnianie
5.       Decubal, intensive carem – lubie produkty tej firmy, balsam jest fajny i to nie mówie tylko ze względu na to, że miałam próbkę, ale dostałam pełnowymiarowy balsam i już połowe użyłam. Robi dużą konkurencje pharmaceris emoliacti krem- masło!
6.       venus, żel do higieny intymnej – Ziaja intima najlepsza, ale przynajmniej opakowanie mi się przydało. Jak  jadę do domu na weekend tonie muszę brać całej butli a tylko przelewam do tego opakowania i oszczędzam miejsca w torbie.
7.       Babydream, żel do mycia ciała i włosów – w blogosferze hit a dla mnie kit.

8.       Oeaparol balance, krem kondycjonująco – nawilżający – jakoś mi nie pasował. Zapach ma dziwny. Ostatecznie chyba połowe zużyłam jako balsam do ciała
9.       Vichy, dezodorant – mój obecny ideał <3
1       Splat ultracomlex, pasta do zębów – przeciętna, raczej do niej nie wróce. Znam lepsze.

 Wazelina kosmetyczna- niegdyś używana przeze mnie jako balsam na usta. Później długi okres przeleżała w lodówce.


 Cece care, odżywka do włosów - straszna dla moich włosów. Dostałam ją jako prezent gwiazdkowy wzeszłym roku, ale 'na raty' zużywałam
Isana, odżywka do włosów - szału nie ma, ale czego się mogę spodziewać po 2 użyciach?

1  Pomadka ochronna – kiedyś ją lubiłam, jednak została zniszczona przez moją małą kuzynkę

I później kilka próbek zużyłam.  Nie opiszę ich, bo za małe pojemności. Np. fluid pharmaceris – mam pełnowymiarowe opakowanie, ale niestety nie polubiliśmy się. Używając próbek miałam o nim dobre zdanie, teraz nie wiem co sądzić o nim. Jestem w trakcie używania, więc jak mi się skończy to powiem czy dobry czy użycie było drogą przez mękę.
Maska L’biotica z ogórka, maska nawilżająca Ziaja i tribiotic są produktami pełnowymiarowymi. Ziaja jak zwykle nie do pobicia. Po prostu ideał. To samo tribiotic – na moich dłoniach działa cuda! Co do maski z ogórka to nie jestem przekonana do jej działania. Kupiłam ostatnio zestaw świąteczny szampon, odżywka i maska do włosów L’biotica argan – kokos – makadamia i jest do tego dołączona własnie ta maska. Dam jej w ten sposób drugą szanse, inaczej bym jej drugi raz nie kupiła.