sobota, 10 sierpnia 2013

Mnóstwo wątpliwości w głowie...

Witajcie, tego posta a właściwie jego tematyki nie planowałam. Wszystko wydarzyło się nagle i bez mojego bezpośredniego udziału. Wczoraj napisała do mnie D. W pierwszej chwili nie wiedziałam, że to ona. Nie mam jej nr w kontaktach, ale kiedyś pisałyśmy, więc gdzieś już w wiadomościach był i po treści skojarzyłam. Pisała, że będzie na weekend i czy możemy się spotkać. Ok, a że mogłam od razu napisać, co nie zawsze się zdarza to odpisałam, ze ok, tylko jestem do 19 w pracy i w ogóle. W piątek jej nie pasowało, ale zaproponowała sobotę. O ja naiwna jeśli myślałam, że po tak długim czasie się spotkamy. Miałam jechać do domu, bo mam wolny weekend, ale ok po 16 jadę do ciotki, więc do 16 mam czas. Do domu i tak pojadę wieczorem, więc tak napisałam. Nic, cisza. No kurde, mam jakieś plany i w ogóle, więc chce wiedzieć co i jak. Dzisiaj wysłałam jej znowu SMSa co i jak ze spotkaniem. Odpisała od razu, że jej mama ma remont i pomaga, więc nie wie czy do 16 się wyrobi. WTF? Chwilowo jej nie odpisałam, wolę tutaj napisać co i jak, żeby nie odpisać czegoś nie przemyślanego i dopiero jej coś napisać.
Czy ona jest poważna? To nie jest liceum, gdzie mam plan zajęć, zajęcia pozalekcyjne od poniedziałku do piątku a w weekend robisz co chcesz ew. uczysz się na sprawdzian. A we wakacje hulaj dusza piekła nie ma.
Mimo, że przestałam patrzeć jak ludzie mnie postrzegają. Zaczęłam mówić czego chce i czy JA tego w ogóle chce. to są chwile, że jeszcze się waham. Wczoraj mogłam powiedzieć, że nie, mam inne plany. I tak by było najlepiej. Ale zrobiłam to ze względu na czasy licealne. Głupio się kłócić, nie odzywać się do siebie mimo, że się było przyjaciółmi. Jest tyle rzeczy, które powinnyśmy sobie wyjaśnić. Bo nawet jeżeli trzeba zamknąć za sobą przeszłość i skończyć stare przyjaźnie to trzeba to zrobić jak człowiek. Po wyjaśnieniu mogę zamknąć te niedomknięte drzwi z napisem Przyjaźń z D.
Boże, widzisz i nie grzmisz.... Było tak pięknie, zapomniałam o tym co było. Nawet nie kusiło mnie, żeby do niej napisać..

piątek, 2 sierpnia 2013

Czas zacząć Sierpien

 

Bardzo chcę by ten miesiąc był miesiącem poświęconym bez reszty urodzie, pielęgnacji, odżywianiu i formie. Przede mną już tylko 29 dni dbania o kondycję ciała i skóry, włosów. Oczywiście nie może zabraknąć czasu na dobre samopoczucie.  Przede wszystkim domowa pielęgnacja. Jednak mam w planach kosmetyczkę, fryzjera. Nieśmiało myślę o zrobieniu podstawowych badań lekarskich i przeglądzie denstystycznym. Jednak jeśli nie uda mi się to w tym miesiącu, to pójdę w następnym.

W nowy miesiąc zamierzam wejść mnóstwem zabiegów pielęgnacyjnych.

*      Ciało: peeling, aromatyczna kąpiel, balsam

*      Włosy: odżywcza maska

*      Twarz: peeling enzymatyczny, krem

*      Oraz: manicure, pedicure

Na koniec dobra książka i angielskiJ

                Takie plany na początek sierpnia. A co dalej? Mam bardzo suchą, wrażliwą i alergiczną skórę, a do tego niezbyt często, ale jednak pojawiają się wypryski. Przede wszystkim nawadnianie od wewnątrz. Nie jestem sumienna w stusunku balsamów do ciała i smaruje się nimi jak moja skóra jest już bardzo sucha. A to błąd i czas to zmienić. To samo mam jeżeli chodzi o twarz. Mam mnóstwo produktów do twarzy, które leżą. Natomiast stan moich włosów wcale nie jest lepszy. Był czas, że je odbudowałam. Ale  długo to nie potrwało. Włosy traktuję po każdym myciu albo odżywką albo maską lub serum wzmacniające. Jednak wróciłam do jaśniejszego koloru, suszenia, prostowania i lakierowania. To je zabija. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale najpewniej klimatyzacją i brakiem systematyczności, ale moja skóra się strasznie przesusza, mimo iż nawilżam. Ale, ale nie zamierzam się poddawać i sierpień będzie miesiącem urodowymJ Już zaczęłamJ

wtorek, 30 lipca 2013

O wszystkim i o niczym.

Kawa zawsze dodaje mi Powera!:) Co mnie niesamowicie cieszy, gdyż mogę więcej i szybciej zrobić coś:) Teraz chwila odpoczynku. Od rana praca, a po powrocie sprzątanie. Teraz czas na odpoczynek. Mam w planach jeszcze trochę sprzątania, więc siły muszą mi się przydać.

Remont się już dawno zakończył. Zostało mi tylko kupić żarówkę (taką diodową ;P), jedno pudełko ozdobne i to chyba by było na razie tyle z bibelotów do pokoju. Tylko tyle przyszło mi do głowy, ale pewnie coś tam jeszcze się znajdzie. Ten remont trochę mnie zaskoczył. Tzn. chciałam go zrobić, ale nie było wiadomo kiedy, trochę to spontanicznie wszystko wyszło. Miałam nawet wyszukane zdjęcia w internecie i miała powstać o tym notka. I powstanie, bo chce jeszcze kupić te dodatki i w ogóle mój drugi pokój też chce jakoś go odświeżyć. Pewnie nie będę malowała, ale może coś tylko przestawię albo dokupię. Chaotycznie mówię, wiem. Po prostu szukam inspiracji, jakiegoś pomysłu na swoje dwie małe przestrzenie życiowe.

Kosmetycznie u mnie zawsze chaotycznie. Na razie ten podział na grupki, o którym pisałam w poprzedniej notce się sprawdza. Staram się nie kupować (heh...) kosmetyków. Jednak rosmanowa promocja na lakiery maybelline colorama skusiła mnie i do kolekcji lakierów (a niestety mam do nich wielką słabość..) dołączyły kolejne dwa. Jednak na tym myśle, że koniec. Inaczej utonę w morzu balsamów do ciała, żeli pod prysznic, płynów do kąpieli, niezliczonych próbek i wielu innych kosmetyków. Jedyne przed czym się nie powstrzymam i kupię jest to Biała Perła System wybielający 10dni. Cudów nie oczekuję, ale liczę, że jakieś efekty będą i przy okazji nie podrażni mi dziąseł. Jutro powinny być, a jak nie to zamówię w innej aptece. Pudełka do projektu DENKO #4 dzielnie zbieram. Szału na razie nie ma. Ale tak pomyślałam, żeby zrobić sobie miesiąc dla urody. Pooczyszczam i ponawilżam skórę a i przy okazji pewnie parę pustych pudełek do DENKA wpadnie ;p

Ostatni czas obfitował również w przeczytane książki. Aż 4. Biorąc pod uwagę czas, a właściwie jego brak to dużo. Recenzje  pojawią się wkrótce. Niestety jedna z bibliotek z których często korzystam jest jeszcze w trakcie przeprowadzki do innego lokum i piętrzą mi się książki do oddania, tym bardziej, że zawsze wypożyczam także dziadkowi historyczne książki. Bodajże do końca kwietnia była czynna i zwiększyli limit książek (normalnie jest max 5 na miesiąc, przy dobrych stosunkach z paniami z biblioteki i regularnych oddawaniach więcej) . Skorzystałam z okazji i wypożyczyłam sporo, a teraz niecierpliwie czekam aż je oddam (albo odwiozę, bo mi przenieśli bibliotekę w drugi kąt miasta, a z taką ilością książek nie zamierzam biegać...).

Chyba na tym zakończę dzisiaj. Jeszcze trochę pracy przede mną.